W odwiedziny
Słońce leniwie zaczęło wschodzić na niebo i witać mieszkańców nowym dniem. Ludzie zaczęli wychodzić do pracy, szli do swoich codziennych obowiązków. Elsa jako królowa musiała zerwać się z łóżka najwcześniej ze wszystkich. Robota papierkowa nie należała do jej ulubionych zajęć każdego dnia. Ale jak mus to mus.
Elsa spokojnym krokiem przemierzała korytarz gdy z zamyślenia wyrwał ją znajomy głos. - Witaj Elso. Dziękuję za wczoraj. - odwróciła się i za swoimi plecami zobaczyła białą postać którą był Olaf
- Ależ nie ma za co Olafie. To była dla mnie przyjemność.
- Na prawdę?
- Tak. Na prawdę. - dało zobaczyć na jej twarzy lekki uśmiech - Wybacz mi ale muszę iść do mych obowiązków. Zobaczymy się później.
- Dobrze. Do zobaczenia! - uśmiechnął się, pomachał, odwrócił i pobiegł w stronę schodów które prowadziły do jadalni.
Tymczasem ospałym krokiem z pokoju wychodziła Anna. Jej włosy wyglądały jakby piorun walnął w miotłe.
- Aaaahhh...- ziewneła bardzo przy tym otwierając buzię i akurat w tym momencie obok przechodził Luis - kuzyn obu sióstr który akurat przyjechał w odwiedziny do swojej rodziny. Był wysoki, brunet ( fryzura jak na no na chłopaka) , miał piękne piwne oczy w których cały świat mógłby zniknąć kobiecie która straciła dla niego głowę, jest bardzo wysportowany, ma duże mięśnie. Był ubrany w elegancką białą koszulę i czarne spodnie oplecione fioletową wstążką. Na nogach miał lakierki.
- Ah...Aha - "zahihotał" - A więc to tak wygląda piękna Anna o poranku
- Yyy....Luis.. Wi...witaj. Ja nie wiem co mam powiedzieć. - zaczęła nerwowo drapać po głowie i błądzić gdzieś oczami bo w tej chwili było jek strasznie głupio
- Nic nie musisz mówić, naprawdę. Ja muszę iść, trzymaj się. - odszedł rozbawiony
- Matko... Kuzyn mnie zobaczył i to... Muszę jak najszybciej się ogarnąć, nie chce już żadnej wpadki do końca dnia. O nie! - wróciła się spowrotem do pokoju i wyszła z niego umalowana, wystrojona i wyperfumowana. - Już lepiej. Mogę iść. Witaj nowy dniu! Naaaadchodzeeee!!!!!! - podniosła rękę do góry z wyprostowanym palcem wskazującym i ruszyła przed siebie.
Anna spokojnym krokiem szła przez korytarz, rozmyslała nad niespodzianką dla Kristoffa z okazji rocznicy ich związku. To pierwsza rocznica więc prezent musi być wyjątkowy a to nie jest zbyt łatwe dla takiego mężczyzny jak Kristoff który zajmuje się wydobywaniem lodu. Oczywiście Sven też jest ważny nie wolno o nim zapominać. Najlepszy przyjaciel "blondyska".
***
-KRÓLOWO!!! - zawołał strażnik stojący przed drzwiami do gabinetu. - Tak? Co się stało? - siedząc przy biurku odchyliła tylko i wyłącznie głowę. - Ktoś przyszedł?
- Przyszedł daleki kuzyn Luis.
- Luis! - poderwała się od razu na głos jego imię. - Wpuść go!
- Tak jest! Proszę.
- Witaj Elso. - wchodząc rozłożył ręce by później móc na 5 minut zostać w serdecznym i ciepłym uścisku.
- Witaj Luis. Jak się miewasz? Kiedy tu przyjechałeś? - odezwała się od niego a ręce położyła mu w połowie rąk ( taaa...połowa rąk. Może być :D) - Miewam się dobrze. Przyjechałem tutaj mniej więcej 3 dni temu. Nie chciałem Cię martwić więc postanowiłem zrobić Ci niespodziankę.
- No to Ci się udało. Nie powiem - zaśmiała się.
- Wiem. I oto mi chodziło. Widziałem Anne w dosyć nietypowej fryzurze. Powiem ,że rozbawiło mnie to. I to bardzo.
- Wieem. Ten widok jest zabawny.
- Widzę, że masz sporo pracy. Nie chcę Ci dalej przeszkadzać dlat...
- Nie przeszkadzasz mi. Naprawdę. Przyda mi się przerwa od tego.
- Wiesz, że praca i tak nie ucieknie.
- Wiem - lekko zawiedziona spuściła wzrok szybko jednak go podniosła.
- Dobrze. Na prawdę muszę iść. Idę dalej zwiedzać pałac.
- A no właśnie. Podoba Ci się tutaj?
- Tak. Jest przepięknie. - rozmarzył się trochę. Wbił swój wzrok w sufit by znów utopić swoje piwne oczy na jej niebieskich oczach.
- Cieszę się. Widziałeś już wszystkich?
- Tak. I uprzedze Cię Olafa też. Nawet fajny, zakręcony. - odszedł trochę w tył. Już miał dotknąć klamki - A! Miło mi, że mogę was zobaczyć.
- Mi też. - cały czas patrzyła na niego z uśmiechem
- No to do zobaczenia. - wychodząc pomachał jej na pożegnanie
***
- No dawaj Sven. Musimy zdążyć przed 16:00. - rzekł Kristoff wyciągając za pomocą szczypiec ostatni kawał lodu z obkutego lodem jeziora oddalonego ok. 35 km od królestwa.
- aaaggg - ee...zawył uradowany renifer.
- Jak ja Cię mordko kocham. I wiem, że ty mnie też.
***
Rudowłosa przechadzała się po ogrodzie. Na ogród prowadziła ścieżka wyłożona kostką brukową na środku stały dwie duże fontanny które były w koło otoczone kostką . Jedna po lewej stronie druga po prawej stronie ( tak stały fontanny) . Przy wysokim murze były posadzone różne kwiatki.
Przyjemnie było słuchać dźwięku wody pluskającymi z fontann.
Niepostrzeżenie na ogród wszedł Luis a za nim szła Elsa która wreszcie oderwała się od ciężkich robót papierkowych, ciągłego podpisywania dokumentów, analizowania ich i wiele wiele innych.
- Witaj Anno! - krzykneli Luis i Elsa wyrywając ją z rozmyślania o... O wszystkim.
- Witajcie! Widzieliście Kristoffa? - obróciła się i podeszła do nich szybkim krokiem
- Kto? - spytał Luis
- Narzeczony Anny. - momentalnie wyjaśniła Elsa.
- Aha... No Anna choć się przytulić.
- Yyy... No dobrze
Akurat na ogród wszedł Kristoff. Kiedy zobaczył, że Anna obściskuje się z innym facetem poczuł złość, zazdrość i złudne poczucie tego, że Anna go zdradza. Nie wiedział, że ten człowiek jest kuzynem obu dziewczyn.
Elsa widząc wściekłego chłopaka próbowała go uspokoić lecz na darmo. Wyszedł z ogrodu tak szybko jak na nim się znalazł. Rudowłosa nie zdążyła go zobaczyć.
Anna i Luis skończyli się przytulać, a atmosfera była dziwnie napięta.
-Gdzie jest Kristoff? - zapytala zmartwionia Anna
- Ten twój narzeczony? - spytał Luis
- Tak
- On był tutaj ale...- zaczęła Elsa
- Ale co? - lekko zderwowana Anna zaczęła tupać nogą o kostkę
- Zobaczył, że się przytulasz z Luisem i...
- O nie... - w oczach Anny pojawiły się łzy
- Przepraszam ja... - zakłopotany Luis zaczął drapać się po głowie
- Nic się nie stało Luis. Ty nic nie zro...- ledwo dusiła łzy w gardle Anna a Elsa zaczęła ją pocieszać
- Nie zrobiłem? Głupio mi.
- Wszystko się wyjaśni i wróci do normy a teraz chodźmy do jadalni na kolacje - wskazała Elsa ręką wyjście z ogrodu i tam wszyscy zaczęli zmierzać.
***
- Widzisz Sven. Niby mnie kocha a tu?! Tuli się z innym facetem i to przy Elsie. A ona nic! Kompletnie! Jestem sam całkiem sam. Dobrze, że mam ciebie Sven.
Renifer położył się przy nim i zasnął.
Późny wieczór.
Luis poszedł spać w swojej komnacie, słychać było ostatni śmiech a później ziewnięcie Olafa, Elsa ułożyła ostatnie dokumenty w segregatory na wysoki regał i zamknęła gabinet na klucz. Następnie weszła do swojego pokoju obok i ułożyła się do snu.
Jedyną osobą która nie mogła zasnąć była Anna, nadal myślała nad tym co się zdarzyło w ogrodzie i czy wszystko wróci do normalnego stanu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz