wtorek, 23 sierpnia 2016

Rozdział 3

Kristoff wracaj cz.1
- CO JEST?!  - jak porażony prądem poderwał się z poduszki Luis. On lubił spać bez koszuli. Mówił, że ona jest dla niego niewygodna
- A więc tak wyglądają twoje codzienne pobudki tak? - powiedziała z drwiącym uśmiechem o dziwo Anna
- Anna?! - spojrzał z niedowierzaniem. - Ty? Tutaj? Tak wcześnie?
- Odpowiem krótko. 3 razy tak.
- Która jest godzina?
- Aaa... 8:50. - uśmiech nie schodził jej z twarzy
- Chyba osza...
- Nie Luis nie oszalałam. Mam do ciebie prośbę.
- Jaką? I proszę szybko bo chce pójść na śniadanie. Nic nie jadłem.
- Spokojnie. Musisz tylko....
Do pokoju Luisa wpadła Elsa. Zobaczyła jak jej siostra "proponuje"  coś kuzynowi.
- Co tu się dzieje? - na jej buzi wymalował się obraz zdziwienia i dezorientacji.
- Yyy....Nic. Naprawdę. Później to załatwimy. - Elsa i Luis byli zaskoczeni jej zachowaniem. Wyszła zamykając drzwi lecz na wszelki wypadek stając za nimi by słyszeć o czym oni będą rozmawiać
***
U Kristoffa.
- Wiesz co Sven? Czuję, że będę mógł trochę odpocząć od tego wszystkiego. Od zamku, tego całego harmidru, Elsy, Olafem i i Anną. - na głos jej imienia twarz mu trochę zrzędła ale po 5 sekundach wrócił do siebie.
Chciał zaczerpnąć świeżego powietrza wyszedł z jaskini która była pusta poza nimi nie było w niej nikogo. Była urządzona skromnie, siano na podłożu porąbane kawałki drewna były ułożone jako " tapeta ". Na środku płoneło ognisko słabo ale zapas drewna starczał im na naprawdę długo.

*** 
Tymczasem Anna siedziała w swoim pokoju cały czas myśląc o Kristoffie. Nagle do drzwi jej pokoju zapukał strażnik. 
- Księżniczko Anno! 
- Tak? - wyrwało ją to z zamyślenia 
- Królowa Elsa Cię wzywa do swojego gabinetu. - oznajmił 
- Mnie? - przełożyła dłoń do brody.  - Już idę. 
Kiedy weszła zobaczyła swoją siostrę siedzącą za biurkiem z Luisem  który siedział przed nią. 
- Mogę Cię spytać co proponowałaś Luisowi dziś rano? Proszę mów prawdę i nie mydl mi oczu bo to będzie żałosne z twojej strony.
- Ja?! Ja nic mu nie...
- Anno. Luis mi trochę powiedział.
- Ile? - powiedziała zakłopotana
- O tym, że... A zresztą sama mi opowiedz. Teraz. - głos jej zdawał się być bardzo surowy, nigdy nie słyszała jej tak taktownej w stosunku do niej.
- No ja... Powiedziałam mu, żeby wziął sanie i pojechał go szukać, ja bym Ci powiedziała, że Luis musiał gdzieś pojechać a ty miałaś w to uwierzyć...
- CO?!  I to wszystko za moimi plecami?!
Przecież mogłaś mi powiedzieć, wysłałabym oddziały strażników by poszukali Kristoffa! Dobrze... - westchnęła ciężko. - Rozmawiajmy dalej.
Elso... To moja wina. - powiedział ze spuszczoną głową. Ja... Ja
- Ty Luis nic nie musisz. Wystarczy mi karygodne zachowanie Anny.
Rozmowa w gabinecie Elsy przebiegła dosyć nerwowo. Luis miał nie ulegać żadnym namowom Anny a sama Anna miała nic nie ukrywać przed swoją siostrą.
- Czuje się winna. Elsa miała rację. Mogłam jej powiedzieć a nie wzbudzać w niej nienawiść. - siedziała razem z Luisem na schodach czekając na wieści od białowłosej na temat poszukiwań Kristoffa.
- Wiesz. Też odczuwam winę po swojej stronie choć wiem, że nic złego nie zrobiłem. No ale było minęło. Ważne, że w tej sprawie nie jesteś sama i nie szukasz go na własną rękę. To by było niebezpieczne.
Anna pogrążyła się w myślach nie tylko ona tęskniła, Olaf również najbardziej za Sven'em. Uwielbiał się z nim bawić. Teraz prawie nie ma z kim . W pewnym momencie gdy rudowłosa myślała o swym narzeczonym a Luis patrzył gdzieś przed siebie Elsa wyszła z gabinetu razem z pięcioma dowódcami grup strażników. Anna wstała ze schodów i pobiegła w jej kierunku.
- I co? I co? - pytała podskakując w miejscu z dłońmi zaciśniętymi przy brodzie.
- Niestety. Nic nie znaleźli. Jutro zwiększą obszar poszukiwań. Przykro mi, muszę wracać do pracy. Do jutra
Elsa wróciła do pracy zostawiając Annę ze smutkiem i łzami w oczach. Luis podszedł ją pocieszyć.
- Spokojnie, spokojnie. Tylko mi tu nie płacz. Proszę.  Serce mi tym łamiesz. - przycisną ją do siebie
- Nie będę płakać. Spokojnie, nie chce Ci łamać serca. Wracaj do siebie. - odsunąła go od siebie i pobiegła w stronę swojej komnaty. Zamknęła trzaskając drzwiami za sobą z hukiem. Padła twarzą na poduszkę, upewniła się, czy nie złamała sobie nosa i zaczęła płakać. Trudno w to uwierzyć, że to wszystko stało się przez zazdrość Kristoffa.
Mijały dni, i miesiące ( no może nie aż tak tylko dni) .
Olaf pytał się gdzie oni są i kiedy wrócą. Nikt nie umiał odpowiedzieć. I tak już od trzech dni.
Kristoff i Sven byli w stanie kiedy uznają, że powrót to słuszna decyzja i Anna zrozumiała swój błąd i więcej nie odważy się go zdradzić. On nie znał prawdy, uciekł por wpływem impulsu, zareagował wybuchowo. Nie dał się uspokoić.
Trudno to wszystko wytłumaczyć dlaczego tak się stało, trudno wytłumaczyć osobie które nie wie o co w tym chodzi.

Noc jak noc. Dla niektórych spokojna a dla nie których nie. Anna zasnęła z rozmazanym od płaczu makijażem.
Elsa tylko zerkneła na nią czy wszystko z nią w porządku i czy w spokoju zasnęła.
- Udało się. - wyszeptała z uśmiechem zamykając lekko jak najbardziej potrafi drzwi od jej komnaty.

- Dobranoc Sven. - powiedział senny Kristoff
- Hee...- odparł renifer zasypiając


-----------------------------------
"Trochę krótszy" rozdział od tamtych ale to nic.
Bardzo proszę o komentarze na temat akcji, fabuły.
Będzie mi miło :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz